Łona - raper wieszczem
Przemyślenia

Łona: “Bo jednak szkoda mi tego Zachodu” — raper wieszczem

Łona, jeśli kiedykolwiek to przeczytasz, wybacz, nie chciałam Cię urazić tak górnolotnym tematem.

Czy raper może być wieszczem?

Gdy sięgniemy po definicję słowa „wieszcz” możemy znaleźć poniższy cytat:

„natchniony poeta, prorok, traktowany jako duchowy przywódca narodu. Szczególną rolę pojęcie to odegrało w okresie romantyzmu, epoce, w której poetę traktowano jako geniusza, jednostkę wybitną, wyrastającą ponad przeciętność. Takie pojęcie poety —  wieszcza pojawiło się w twórczości A. Mickiewicza (III cz. Dziadów, Księgi narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego). W tradycyjnej historii literatury miano to było zarezerwowane dla „trójcy wieszczów narodowych” – A. Mickiewicza, J. Słowackiego i Z. Krasińskiego.”

Czy nazwałabym Łonę prorokiem? W życiu. Duchowym przywódcą narodu? Mimo całej sympatii, no nie. Jednostkę wyrastającą ponad przeciętność? Hmm… . Natchnionego poetę? Zdecydowanie. I chociaż sam Łona nigdy nie uplasowałby siebie pod pojęciem wieszcza narodowego, zdaje się, że jego utwory mogą być dla Polski ponadczasowe.

Adam Zieliński „Łona”, to nie Mickiewicz, Słowacki ani Krasiński

Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że mam nadzieję, że Łona nie odczyta nigdy tego tekstu, bo prawdopodobnie z góry przekreśliłby przynajmniej cały ten pompatyczny wstęp.

Ale czy właśnie nie to zrobiłby na jego miejscu na przykład Wyspiański? Który po napisaniu „Wesela”, w którym obraził wszystkie warstwy społeczne, wskazując na ich problemy i kompleksy, otrzymał od swoich uczniów wieniec z napisem „czterdzieści i cztery”? Dla tych, którzy nie wiedzą, Stanisław Wyspiański poczuł się wówczas kompletnie niezrozumiany i jak to mawia dyrektor Teatru im. J. Słowackiego w Krakowie opowiadając tę anegdotę: „Krzyczał: „wyście mnie nie zrozumieli!”. Był tak sfrustrowany, że napisał „Wyzwolenie”. I tego to już w ogóle nikt nie zrozumiał.”

Łona zdecydowanie w swojej poezji (którą śpiewa w stylu muzyki rap) opowiada o otaczającej go rzeczywistości. To, co jednak uważam w nim za wyjątkowe, to fakt, że mówi o problemach, których zdajemy się w biegu codzienności nie zauważać. A gdy już mówi o jaskrawie widocznych problemach, to mówi o nich w sposób niebanalny. Nie boi się wytknąć jego słuchaczom ani samemu sobie zachowań, do których niechętnie się przyznajemy. Jednak w jego muzyce jest coś więcej. Nie tylko zwraca uwagę, ale również jasno komunikuje co on zrobi i co możemy my zrobić, by się zmienić.

„Gdzie tak pięknie”, rok 2016, Łona i Webber

Gdyby choć na chwilę – właśnie, „gdyby”

„Zmiany widzę u siebie, oto ich przebieg
Myślałem dotąd, że wiem gdzie żyję – otóż nic nie wiem
W tym kraju pragmatyków ze skłonnością do filozofii
Wszystko mi się chyli, jeszcze się dochyla
Bowiem czego mi by nie mówili – słyszę jeden wyraz
Kolejki, spędy, stypy czy biby
Wszędzie jedno słowo jak zaklęcie: „Gdyby”
Czemu „gdyby” akurat na Boga, kiedy
Tyle jest słów co mają jakiś styl, jakiś powab
Co nie dadzą ci tutaj tak zemrzeć bez skrzydeł
Takie nie przymierzając „hejże” albo „na pohybel”
Nie wiem, może to przez tę pisownię słabo gra
Podpowiem, że w obu wyrazach samo „h”
Mniejsza, tu proroków nie chcą fałszywych

Mój kraj już wybrał i poszedł w „gdyby”
Wprawdzie horyzonty tu nie najszersze, marne gusta
(Ale) Gdzie tak pięknie potrafią przypuszczać?
Gdzie takie dzikie tłumy drogą fantazji szłyby?
Cały mój kraj zamknięty w „gdyby”

[…]    

Armia „gdyby” stoi u bram, ja czuję się jak jeniec
Bo to już nie atak, ale oblężenie i
To wszystko co by mogło proste być
Krzywi się do granic, bo rodacy rozgdybani jak dziadowski bicz
Tak ochoczo już zaczęli przypuszczać
Że zastygają nieruchomo z „gdyby” na ustach
Gdzie: dwóch Polaków, trzy poglądy, a włos jeden
I dzielą go na cztery, pięć, sześć, siedem
Czy ile tam wyjdzie tych części
A gdyby każde niewykorzystane „gdyby” miało się zemścić
Jak gdyby każde „gdyby” lśniło złotem
Fanatycy wymówek, miłośnicy hipotez
A gdyby choć na chwilę z kursu zboczyć
I wziąć słowo, co ma więcej pulsu, więcej mocy
Życia gdyby nieco tchnąć w te ospałe tryby
Gdyby choć na chwilę – właśnie, „gdyby”

Gdzie tak pięknie?

O czym jest ten utwór? Oczywiście jest to tylko moja interpretacja, ale moim zdaniem: o marazmie. O czekaniu na lepsze jutro, które nie nadchodzi bez działania. O niespełnionych ambicjach społecznych i wierze jedynie we własne ograniczenia. Ta piosenka to całkiem smutny obraz z bardzo optymistycznym akcentem, który w ostatniej linijce zdaje się jednak odbierać wiarę, że da się to zmienić.

Ale moim zdaniem sam fakt powstania tej piosenki już wiele zmienia. Bo do momentu, gdy po raz pierwszy usłyszałam ją 4 lata temu, nigdy nie zastanowiłam się, jak często słyszy się słowo „gdyby” i jaki przekaz ono tak naprawdę ze sobą niesie. Dziś, raczej świadomie wychodzę poza „gdyby”.  

Łona i Wyspiański, raper i poeta

Czy rap w ogóle można nazwać poezją? Moim zdaniem zdecydowanie. Nikt nie mówi, że wszyscy poeci w przeszłości pisali świetne wiersze, tak jak nikt nie oczekuje od raperów dziś, że każdy z ich utworów będzie niósł przekaz. Chociaż może to źle, może warto byłoby od niektórych z nich wymagać więcej?

Pozwolę sobie przytoczyć w tym tekście jeszcze jedną definicję:

Rap — styl w muzyce wokalnej charakteryzujący się ekspresyjną, silnie zrytmizowaną melodeklamacją;

Melodeklamacja, to deklamowanie utworów literackich przy akompaniamencie muzycznym. Nic bardziej oczywistego, rap to nowoczesna forma poezji, która jest recytowana zwykle do jakiegoś bitu. Jako że jestem fanką również Webbera, w mojej opinii, w przypadku tego duetu: do dobrego bitu.

Klub i teatr, scena i scena

Każdy utwór rapowy Łony i Webbera ma swój rytm, a większość z nich również pewną niepowtarzalność. Energia płynąca z tych utworów wynika moim zdaniem właśnie z dopasowania linii melodycznej do emocjonalności piosenek.

Przynajmniej dla mnie, bo we mnie utwory Łony i Webbera bardzo często wzbudzają nie tylko refleksje, ale również pewne emocje wobec otaczającego mnie świata. Gdy wspominam innych jego fanów na koncertach, myślę, że u części z nich też.

Dlatego też pozwalam sobie na to bezczelne przyrównanie Łony do Wyspiańskiego. Bo sposób nadania życia poezji Łony, to muzyka tworzona przez Webbera. Sposobem nadania życia utworom Wyspiańskiego, byli aktorzy, którzy wystawiali je na scenie. I tu, i tu doświadczamy emocjonalnego wzbudzania refleksji, mimo że podejścia te zdaje się dzielić ocean niepoprawności, który właśnie przepływam.

Łona: „Kilka zachodnich głupot bez znaczenia: wolność prasy, wolność zgromadzeń, wolność sumienia.”

Oczywiście, Łona pisze również kawałki o lżejszych problemach, na przykład o:

  • rzucaniu palenia i konsekwencjach społecznych związanych z tym procesem;
  • pracoholizmie i problemach ze zdrowiem;
  • lęku przed przemijaniem;
  • ludzkich dziwactwach i strachem przed ich wyjawieniem;
  • bezsensownym biegu i potrzebie ucieczki;
  • zakładaniu konta bankowego online przez starszych ludzi.

W sumie po wylistowaniu tych kilku utworów, stwierdzam, że może jednak nie pisze aż tylu lekkich kawałków. One mówią o ważnych problemach. Po prostu zdają się lekkimi w tym wykonaniu.

„Szkoda Zachodu”, rok. 2011, Łona i Webber

Jednak zostawić dziś Was chciałam z wierszem poruszającym naprawdę ważny i trudny temat. Przed Wami utwór „Szkoda Zachodu” rok 2011. Po prawie 10 latach, ten utwór niestety, pozostaje chyba jeszcze bardziej aktualny.

"Szkoda zachodu" Łona i Webber
Tekst piosenki „Szkoda Zachodu”, rok. 2011, Łona i Webber

A Wy? Interpretujecie czasem rap? Znacie Łonę i Webbera? Czekam na znak w komentarzach. 😉

>> Throwback: Mentoring XXI wieku

Jeden komentarz

  • Wendrowycz

    Dla mnie Łona jest „odpowiednio” powolny, przez co uchwytny. Słuchając go nie mam poczucia, że nie dosięgam intelektualnie.

    Jakbyśmy zaczynali że wspólnego punktu. Z tego „gdybania” w którym się znajdujemy. Rozkmina, która zaczyna się teraz jest lepsza od tej, która mówi co zrobić, gdy już będzie lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *